Grochówka à la Szczurek cum grano carbo

Ministerstwo Finansów opublikowało wytyczne, według których mogą być przygotowywane posiłki w barach mlecznych, aby mogły one być dotowane przez Państwo. Według Ministra Szczurka woda nie jest potrzebna do ugotowania zupy, a jedyne dopuszczalne przyprawy to sól i pieprz. Słusznie. Po co biedocie majeranek albo ziele angielskie? Do takich fanaberii biedna RP dopłacać nie będzie. I tak nie jest źle. Gdyby Ministrem Finansów był cygan to kazałby gotować zupę na gwoździu. Fakt, byłaby wtedy ostra, ale nie wiem jak wyglądałaby sprawa dopłaty do produktów metalowych. Parafrazując Organka można by zaśpiewać „Głupi kraj, głupi jego rząd”. Ale premier Kopacz stanęła za to na wysokości zadania. Najpierw naciągnęła sobie skórę na twarzy tak, że ledwo jej się otwierają oczy (może żeby nie widzieć jaki syf panuje na SOR-ach czy na kolei) i wzięła się za deficytowych węglokopów. Chce być polską Thatcher i zredukować trochę pupilków Gierka, biorących deputaty, czternastki, Barbórki i inne bonusy za to, że produkują chyba najdroższy w Europie węgiel. Tak drogi, że bardziej się opłaca sprowadzać go z Alabamy (tak, sam widziałem w porcie w Świnoujściu). Jeśli jej się to uda, to zapunktuje u mnie. A jak jeszcze zlikwiduje KRUS i opodatkuje uczciwie rolników (marzenie ściętej głowy – PSL prędzej rozszarpie koalicję niż na to pozwoli) – to zrobię jej w domu kapliczkę shinto.

Fundamentaliści vs. fundamentaliści 12:0

Paru sfrustrowanych kozojebów, zwanych oficjalnie fundamentalistami islamskimi rozstrzelało rysowników i kilku pracowników francuskiego, lewackiego i skrajnie ateistycznego periodyku satyrycznego „Charlie Hebdo”, za kpiarskie rysunki dotyczące islamu. Z jednej strony mamy wolność słowa, a może nawet przegięcie słowa, czyli bezkarne wyszydzanie rzeczy, które dla wielu ludzi są święte. Z drugiej strony mamy prymitywnych fanatyków, bandytów mieniących się bojownikami Allacha. Z pewnością nawet najgorsza obelga nie może być powodem egzekucji tego, który lży. To podważenie zasad funkcjonowania świata zachodniego. Islam strzelił sobie dzisiaj w stopę i wcale mnie nie zdziwią akty nienawiści wobec muzułmanów. Może nadszedł czas, aby świat zachodni przejrzał na oczy i posłał do diabła arabskich nierobów, których głównym celem życiowym jest pasożytowanie na zasiłkach socjalnych, a także Saudyjczyków budujących meczety za petrodolary i wspierających pod stołem islamskich sekciarzy.
Natomiast pracownicy mediów też powinni się zastanowić nad granicami wolności słowa, którego często nadużywają. Skoro istnieją rozmaite kodeksy etyczne różnych zawodów, to dlaczego nie może powstać kodeks etyki dziennikarza? Ba! On nawet istnieje. Pytanie tylko – kto go przestrzega? Może nadszedł czas, aby do niego sięgnąć. Tysiące ludzi twierdzi dzisiaj, że też są „Charlie”. Ja nie jestem i nie chcę być, bo nie widzę różnicy między jadem złośliwej i głupiej krytyki a jadem nienawiści.

Pełne nocniczki pani premier

Pani premier, po udanej reklamowej sesji zdjęciowej w poczytnym periodyku kobiecym postanowiła załatwić państwowe fuchy swoim koleżankom. I tak powstały pełnomocniczki. Za moje pieniądze. Ponieważ, jak mówi stara, budżetowa mądrość „Pieniądze publiczne wydaje się inaczej niż prywatne”. I dlatego, mimo sztabu urzędników, powołuje się setki kolejnych. A co tam! Stać nas. Aby było sprawiedliwie, rząd wyasygnował 16 milionów złotych na budowę świątyni-molocha, do której nikt nie chodzi. Taka wigilijna dziesięcina, nie licząc miliardów złotych na opłacanie katechetów, kapelanów i innych cwaniaków żerujących na wierze w czajniczek Russela. Na otarcie łez, Prezydęt Polski, bez większego bulu, podpisał ustawę o Karcie Dużej Rodziny. Dzięki niej rodziny wielodzietne będą mogły kupić taniej bilety do muzeum albo wyrobić sobie paszporty za połowę ceny. Słuszną linię ma nasza władza! Jeśli wielodzietni nie mają co żreć, albo kupić dzieciom książek do szkoły, to lepiej niech wypierdalają na Madagaskar albo niech idą do muzeum i tam głodują.

Tupot głupich stóp…

Jutro Jarkacz wyprowadzi swoich sfrustrowanych fanów na marsz. Będą maszerować tam, gdzie 33 lata maszerowało ZOMO. Zaangażował niszowych, prawicowych dziennikarzy z wyłysiałym z nienawiści Pospieszalskim, aktorów z „Plebanii” no i faraona Zelnika, który dzięki swojej semickiej urodzie może grać rolę gorliwego katolika-neofity, pijącego Prezesowi z dzióbka. Mieli razem z nim dreptać biskupi, ale papież pogroził im palcem i biskupie kuśki opadły. Jarkacz, po wyborach które wygrał, ale przegrał, będzie prowadził jedynych prawdziwych Polaków z ziemi niemiecko-rosyjskiego kondominium do Wolski. Wolnej Wolski.

Trzej Królowie bez GPS-u

Adam Hofman, Mariusz Kamiński, Adam Rogacki. Gdyby nie ich podchmielone kobiety, awanturujące się w tanich liniach lotniczych, dalej kręciliby sejmowe lody za pieniądze podatników. Zresztą – nie oszukujmy się. „Uczciwy polityk” to oksymoron. Do polityki idzie się po pieniądze i(lub) władzę, a nie ze względów filantropijnych. Każdy na państwowej posadzie kręci lody. Ja też kręciłem, chociaż w porównaniu z przekrętami Hofmana et consortes, byłem mikroskopijnym i bardziej finezyjnym krętaczem, oszczędzającym na dietach zagranicznych poprzez wybieranie tańszego hotelu, a różnicę w cenie chowałem do kieszeni. Tyle tylko, że ja byłem nędznym urzędniczyną z pensją grubo poniżej średniej krajowej, więc te stokilkadziesiąt euro było dla mnie nieporównywalnie bardziej atrakcyjne, niż te kilka tysięcy złotych dla naszych parlamentarzystów dostających z państwowej kasy co miesiąc kilkanaście tysięcy złotych.
Niestety, nie byłem jednak aż tak zdolny jak poseł Hofman, który prawdopodobnie posiada, tak jak ojciec Pio, dar bilokacji. Ojciec Hofman potrafi być jednocześnie w Warszawie i w Londynie. Ciekawe kiedy pojawią się u niego stygmaty?
Co tak naprawdę nas, uczciwych, bogobojnych, nigdy nie kradnących, nie kłamiących, wyborców zbulwersowało w tej całej aferze madryckiej? To że kradli? Nie… Bo wiadomo, że politycy kradną. Zbulwersowała nas bezczelność tej kradzieży. Że tak bez żenady, na chama, ostentacyjnie. Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. A zwłaszcza, że to przedstawiciele tej partii najuczciwszej z uczciwych. Jaką trzeba być gnidą, aby innym wytykać źdźbła w ich oczach, a samemu w tym czasie doić bezczelnie państwową kasę.
Chodzą pogłoski, że posłom będą montować GPS-y. Ja bym poszedł dalej – powinni im montować na szyjach takie obroże z materiałem wybuchowym, tak jak to było w jednym filmie S-F z Arnoldem S. Jak się oddalą za bardzo od budynku sejmu w dniu głosowania – babach! I po złodzieju.

Tańcowały konowały…

Ucho przytkała mi woszczyna. Obrzydliwe, ale się zdarza. Zwłaszcza, że nałogowo stosuję patyczki do uszu. Umówiłem się na wizytę do pani laryngolog, w jednej z placówek sieci, która ma „światło” w nazwie. Pani laryngolog o wyglądzie i sposobie bycia średniowiecznej trucicielki (to już powinno mi dać do myślenia), wzięła wziernik, jakieś metalowe szydełko i spróbowała mi wyciągnąć zalegająca woszczynę. Przeraźliwy ból przeszył mi połowę głowy, dochodząc aż do szczęki. Pani laryngolog zarzuciła próbę, stwierdziła że nie da rady i że trzeba to rozmiękczyć olejem parafinowym, który mam sobie przez tydzień zakraplać i po tygodniu przyjść.
No i co miałem jej powiedzieć? Że mnie zbywa, bo jej się, kurwa, po prostu nie chce? Kilka lat temu inna laryngolog, starsza i jak widać mądrzejsza, wzięła strzykawkę z ciepłą wodą, wlała mi ją do ucha, odczekała chwilę, zabieg powtórzyła i wyjęła woszczynę. A ten pierdolony konował spróbował na siłę, prawie odrywając mi błonę bębenkową i stwierdził, że nie da rady, bo się nie chciało jej ruszyć dupy, wziąć strzykawki i zrobić to jak należy. Miałem jej powiedzieć jak to należy zrobić?
Po prostu ręce opadają. Zmarnowałem swój czas, lekarz mi nie pomógł, bo mu się nie chciało. Pozostaje mi tylko poszukać innego laryngologa, a od Lukrecji Borgii trzymać się z daleka, bo jeszcze przy następnej wizycie wbije mi to szydło do mózgu.
A co będzie jak dostanę zapalenia wyrostka robaczkowego? Pójdę do chirurga, a on mi powie, że muszę wrócić do domu, znieczulić sobie brzuch, zrobić nacięcie powłok brzusznych w okolicy kątnicy i dopiero z odsłoniętą otrzewną zgłosić się do niego, żeby dokończył usunięcie wyrostka?

Armaty zamiast jabłek czyli dobrobyt według Putina

Jabłka w Rosji po 6 złotych za kilogram. Ja dwa dni temu na targu płaciłem po 2 złote. Rubel stracił do dolara już 14% wartości od początku roku i ruskie zaczynają przeżerać swoje oszczędności zarobione na handlu ropą, które zgromadzili na czarną godzinę. Problem w tym, że chyba nie wiedzą, że ta godzina już dawno im wybiła. Sami na siebie nałożyli embargo – to niezwykłe kuriozum. Sądzili, że blokada żywności z Unii Europejskiej spowoduje, że Europa padnie na kolana, a tymczasem to oni niedługo będą jeść szczury, albo samych siebie.
Putler nie wie teraz co ma robić. Na Europę nie pójdzie, bo to samobójstwo. Z Ukrainy się nie wycofa, bo to obciach. Tylko usiąść i płakać.
A tymczasem ruskie tiry przewożą jabłka od „Pszaków”, tak jak dawniej przewoziły, tyle tylko, że teraz deklarują, że to „na własny użytek”. Pośrednicy zarabiają, a ceny w sklepach rosną. Pytałem rodzinę mieszkająca opodal wschodniej granicy, czy zauważyli, żeby było mniej tirów z powodu embarga. Gdzie tam! Nic się nie zmieniło.
A na domiar złego – cena ropy leci na łeb, na szyję.
Reasumując – i dobrze im tak. Zamroczona wódką, demagogią i prymitywną, sowiecką propagandą nacja.

Czary-mary z UOKiK-em i Ewą Kopacz w tle

Naczelna Izba Lekarska opublikowała stanowisko dotyczące homeopatii, w którym stwierdziła, że jest to „wiedza” bezwartościowa i niepotwierdzona naukowo.
Oburzyli się na to szalbierze handlujący czymś czego nie ma i donieśli o tym Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A UOKiK… nałożył karę na Naczelną Izbę Lekarską, w wysokości 50 tysięcy złotych, bo to „praktyka naruszająca konkurencję”. Trudno to skomentować. Bo jest to tak absurdalne i idiotyczne, obnażające bezdenną ignorancję i tępotę urzędników, że rozsądnym ludziom zamierają szare komórki w odruchu obronnym, powodując stupor i niemożność sformułowania sensownej riposty, która nie byłaby mięsistym przekleństwem.
Ale czemu się dziwić urzędnikom, skoro nasza pani premier in spe, Ewa Kopacz wspiera homeopatię. Kiedy była ministrem zdrowia, to zaproponowała, „[…] sto­so­wa­nie „wysoko-rozcieńczonych” „leków” home­opa­tycz­nych u poważ­nie cho­rych ludzi. „Leki” te podobno miały taką moc („poten­cję”), że Pani Mini­stra (obec­nie Mar­szał­kini) zarzą­dziła, by wypi­sy­wać je wyłącz­nie na receptę.[…] (cytat za tekstem prof. Andrzeja Gregosiewicza). Nie bardzo wiem jak jeszcze bardziej można rozcieńczyć wodę wodą. To pokazuje, jak miałki intelekt będzie przewodził narodowi.
Bo to, że w homeopatię wierzy królowa brytyjska, to mnie nie dziwi. W gruncie rzeczy to prosta babina, która zna się tylko na etykiecie, krykiecie, psach i koniach. I ma prawo wierzyć w „pamięć wody”, zwłaszcza gdy jej własna już szwankuje. Ale że w homeopatię wierzy minister zdrowia, że zamiast wyrzucić ten bezwartościowy chłam z wykazu leków (już samo nazywanie homoepatyków lekami jest naukowym skandalem), to jeszcze proponuje włączanie ich do terapii? Z drugiej strony, ma to sens. W końcu leczenie wodą jest tańsze od leczenia lekami. Wodę ma każdy w domu.
Wracając do meritum – obecnie toczy się postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie, bo NIL zaskarżył (absolutnie słusznie) decyzję niekompetentnych idiotów z UOKIK-u. Bardzo mnie interesuje, jakich argumentów przed sądem użyje lobby producentów cukrowanego badziewia, zwanego lekami homeopatycznymi.

Słoneczko nad Warszawą

W związku z napiętą sytuacją we wschodniej Europie, zastanowiłem się, co by się stało z Warszawą, gdyby nad jej centrum wybuchła głowica jądrowa. Taka malutka (jak na standardy głowic „burzycieli miast”) – jednomegatonowa.
Nie wygląda to najlepiej, niestety…

war_saw
Mapa: Google Maps