Pigułka i spółka

Wielkie poruszenie w „krainie uśmiechu”. Oczywiście chodzi o okolice krocza, bo problemy okolicy głowy nikogo nie martwią – po prostu są zbyt trudne. A o kroczu zawsze można podywagować.
Pierwsza szokująca informacja dotyczy antykoncepcji ratunkowej. Produkt leczniczy zawiera octan uliprystalu – substancję o budowie podobnej do hormonów płciowych. Jest ona selektywnym modulatorem receptora progesteronowego, inaczej mówiąc – spowalnia owulację i dojrzewanie endometrium (błony śluzowej macicy). W listopadzie 2014 roku CHMP – ciało doradcze Europejskiej Agencji Leków, pozytywnie zaopiniowało propozycję, aby produkt ten można było wydawać pacjentowi bez recepty. Na podstawie tej opinii Komisja Europejska wyraziła zgodę. Produkt jest zarejestrowany centralnie w Unii Europejskiej – oznacza to, że wystarczy zarejestrować lek w jednym kraju UE i automatycznie jest zarejestrowany we wszystkich krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, na tych samych zasadach. Dotyczy to też kategorii dostępności (czy na receptę, czy bez recepty), więc skoro Komisja Europejska zgodziła się na sprzedawanie go bez recepty to i w Polsce musi być dostępny bez recepty. Na takie dictum „cywilizacji śmierci” ruszyli się przedstawiciele „cywilizacji życia” – tłuści kościelni hierarchowie, którzy nie mogą oficjalnie ciupciać, więc pigułka im niepotrzebna; prawicowe oszołomy, korzystające z okazji, żeby zabłysnąć w mediach swoją ignorancją i o zgrozo – Naczelna Rada Aptekarska, która martwi się o zdrowie Polek. Zabawne, że aptekarze martwią się o tabletkę hormonalną, bo taka szkodliwa dla zdrowia, a nie przeszkadza im, że na stacjach benzynowych i w supermarketach sprzedaje się bez żadnej kontroli, jak cukierki – paracetamol, ibuprofen i inne leki, jeszcze bardziej szkodliwe dla ludzkiego zdrowia niż te hormony.

Informacja publiczna Europejskiej Agencji Leków o produkcie ellaOne

Drugą szokującą informację o kroczu wygenerował sam papież, który chlapnął, że bycie dobrym katolikiem nie oznacza, że trzeba narobić dziesiątkę bachorów, których nie ma potem za co wyżywić i pozwala się, żeby tułały się po ulicach krajów rozwijających się. Trudno się z tym nie zgodzić, chociaż zabawne jest, że papież nie zachęca do bezsensownej prokreacji, a jednocześnie potępia stosowanie prezerwatyw. Pobożny katolik stanął przed istną kwadraturą koła – jak ciupciać bez kondoma, żeby nie zrobić dziecka? Pozostaje chyba rękodzieło, fellatio albo seks analny – same grzechy. Co robić? Jak żyć, panie papieżu? Na szczęście mamy w kraju swojskich muftich – Terlikowskich, Ziemkiewiczów et consortes, którzy przedstawili odpowiednie komentarze do słów Największego Pasterza. Terlikowski powiedział, że mu przykro, bo sam narobił dzieci jak królik, a teraz papież się z niego śmieje. Ziemkiewicz powiedział, że papież to idiota, a duchowieństwo milcząco to zaaprobowało. I wszyscy odetchnęli z ulgą – polski katolicyzm znalazł furtkę w dogmacie o nieomylności papieża.