Miesięczne archiwum: Wrzesień 2014

Armaty zamiast jabłek czyli dobrobyt według Putina

Jabłka w Rosji po 6 złotych za kilogram. Ja dwa dni temu na targu płaciłem po 2 złote. Rubel stracił do dolara już 14% wartości od początku roku i ruskie zaczynają przeżerać swoje oszczędności zarobione na handlu ropą, które zgromadzili na czarną godzinę. Problem w tym, że chyba nie wiedzą, że ta godzina już dawno im wybiła. Sami na siebie nałożyli embargo – to niezwykłe kuriozum. Sądzili, że blokada żywności z Unii Europejskiej spowoduje, że Europa padnie na kolana, a tymczasem to oni niedługo będą jeść szczury, albo samych siebie.
Putler nie wie teraz co ma robić. Na Europę nie pójdzie, bo to samobójstwo. Z Ukrainy się nie wycofa, bo to obciach. Tylko usiąść i płakać.
A tymczasem ruskie tiry przewożą jabłka od „Pszaków”, tak jak dawniej przewoziły, tyle tylko, że teraz deklarują, że to „na własny użytek”. Pośrednicy zarabiają, a ceny w sklepach rosną. Pytałem rodzinę mieszkająca opodal wschodniej granicy, czy zauważyli, żeby było mniej tirów z powodu embarga. Gdzie tam! Nic się nie zmieniło.
A na domiar złego – cena ropy leci na łeb, na szyję.
Reasumując – i dobrze im tak. Zamroczona wódką, demagogią i prymitywną, sowiecką propagandą nacja.

Czary-mary z UOKiK-em i Ewą Kopacz w tle

Naczelna Izba Lekarska opublikowała stanowisko dotyczące homeopatii, w którym stwierdziła, że jest to „wiedza” bezwartościowa i niepotwierdzona naukowo.
Oburzyli się na to szalbierze handlujący czymś czego nie ma i donieśli o tym Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A UOKiK… nałożył karę na Naczelną Izbę Lekarską, w wysokości 50 tysięcy złotych, bo to „praktyka naruszająca konkurencję”. Trudno to skomentować. Bo jest to tak absurdalne i idiotyczne, obnażające bezdenną ignorancję i tępotę urzędników, że rozsądnym ludziom zamierają szare komórki w odruchu obronnym, powodując stupor i niemożność sformułowania sensownej riposty, która nie byłaby mięsistym przekleństwem.
Ale czemu się dziwić urzędnikom, skoro nasza pani premier in spe, Ewa Kopacz wspiera homeopatię. Kiedy była ministrem zdrowia, to zaproponowała, „[…] sto­so­wa­nie „wysoko-rozcieńczonych” „leków” home­opa­tycz­nych u poważ­nie cho­rych ludzi. „Leki” te podobno miały taką moc („poten­cję”), że Pani Mini­stra (obec­nie Mar­szał­kini) zarzą­dziła, by wypi­sy­wać je wyłącz­nie na receptę.[…] (cytat za tekstem prof. Andrzeja Gregosiewicza). Nie bardzo wiem jak jeszcze bardziej można rozcieńczyć wodę wodą. To pokazuje, jak miałki intelekt będzie przewodził narodowi.
Bo to, że w homeopatię wierzy królowa brytyjska, to mnie nie dziwi. W gruncie rzeczy to prosta babina, która zna się tylko na etykiecie, krykiecie, psach i koniach. I ma prawo wierzyć w „pamięć wody”, zwłaszcza gdy jej własna już szwankuje. Ale że w homeopatię wierzy minister zdrowia, że zamiast wyrzucić ten bezwartościowy chłam z wykazu leków (już samo nazywanie homoepatyków lekami jest naukowym skandalem), to jeszcze proponuje włączanie ich do terapii? Z drugiej strony, ma to sens. W końcu leczenie wodą jest tańsze od leczenia lekami. Wodę ma każdy w domu.
Wracając do meritum – obecnie toczy się postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie, bo NIL zaskarżył (absolutnie słusznie) decyzję niekompetentnych idiotów z UOKIK-u. Bardzo mnie interesuje, jakich argumentów przed sądem użyje lobby producentów cukrowanego badziewia, zwanego lekami homeopatycznymi.