Miesięczne archiwum: Grudzień 2013

Depresja po zabójstwie DVD

Zepsuł mi się odtwarzacz DVD. Miał prawo. Był stary, zakurzony. Jeśli przedmuchanie lasera sprężonym powietrzem nie pomoże, to skończy jako elektrośmieć. Naprawiać się go nie opłaca, bo nowy kosztuje niewiele drożej, niż sama naprawa. Takie czasy.
Próbując reanimować stary odtwarzacz, tak sobie pomyślałem, że za kilkanaście lat takie domowe sprzęty będą wyposażone w sztuczną inteligencję. Będą znały filmowy gust osoby korzystającej z odtwarzacza (oczywiście będą bez problemu rozpoznawać, kto w danej chwili z niego korzysta), doradzały co obejrzeć, jakie nowości filmowe się ukazały, zapytają, czy film się nam podobał. I gdy się zaprzyjaźnimy z takim odtwarzaczem, a po kilku latach trzeba będzie go wyrzucić, to być może niektórzy się poczują, jakby zabijali przyjaciela. Dziesięć tysięcy lat temu łaziliśmy w skórach, a teraz mikser albo mikrofalówka będą naszymi najlepszymi przyjaciółmi. To za krótki okres, aby mózg człowieka mógł sobie to sensownie poukładać w głowie. Dlatego też niektórzy, po wyrzuceniu zaprzyjaźnionego komputera do śmieci, będą szukali porady u psychoterapeuty.

Brzoza nie była złamana…

…a dupa nie była obsrana.
To nie do wiary, że angażuje się jakieś instytucje państwowe, satelity, aby sprawdzały niedorzeczne teorie zakompleksionych, niespełnionych naukowo „profesorów smoleńskich”, wykładających na jakichś uniwersytetach w Bajdocji czy Blefusku, wspieranych przez Macierewicza, który prawdopodobnie jest najlepszym rosyjskim agentem od 1989 roku. Zupełnie za darmo, bezinteresownie destabilizuje Polskę, likwidując najpierw służby wywiadowcze, a następnie tworząc swój Latający Cyrk, wymyślający co chwila jakieś idiotyczne teorie na temat katastrofy smoleńskiej. I żeby było śmieszniej – w swoich antypolskich poczynaniach jest zupełnie bezkarny. Takiego kreta nawet by Rosjanie nie wymyślili…

„Państwo”, czyli kto?

Przeczytałem gdzieś, że kobieta wróciła z wcześniejszej emerytury do pracy, jako samozatrudniona i po kilku latach pracy i odprowadzania składek do ZUS, poprosiła o przeliczenie emerytury. Nowa emerytura okazała się niższa od tej wcześniejszej. To tylko jeden z setek tysięcy przykładów wyruchania obywatela przez Państwo.

No, właśnie. Tylko kto jest tym „Państwem”, które każe czekać kilka lat na zabiegi medyczne, ustala idiotyczne przepisy prawa etc.?

Przecież to „Państwo” to tacy sami ludzie jak my. To nie są jakieś sprowadzone z Neptuna androidy, tylko zwykli ludzie, pracujący jako urzędnicy, funkcjonariusze, inspektorzy… Co więcej – oni też korzystają z tych przepisów i padają ich ofiarami. Kobieta wyliczająca w ZUS-ie tę niższą, złodziejską emeryturę, idzie po pracy do przychodni, żeby tam dowiedzieć się, że jej wizyta u specjalisty będzie w III kwartale następnego roku. Czy ci ludzie, tworzący aparat państwowy pracują bezrefleksyjnie? Gówno ich obchodzi szara masa przelewająca się za oknem urzędu? Ale przecież oni też do niej należą. Oni, ich bliscy… A może odbędniają tylko swoje osiem godzin byle jak, aby wysiedzieć za biurkiem „od skowronka do żaby” i mają w dupie rezultat swojej pracy? Czy może robią to zemsty, na zasadzie „mnie wyruchali, to ja wyrucham dzisiaj kogoś innego”? Gdzie zaczyna się ten problem? Czy już na poziomie ustawodawczym, gdy tworzone są bzdurne przepisy, czy na poziomie wykonawczym, gdy bzdurne prawo trzeba interpretować. Co to w ogóle znaczy „interpretacja prawa”? Prawo powinno być tak napisane, żeby nie wymagało interpretacji. Ale to już inna historia…

Widmo Iskanderów krąży nad Europą

Rosjanie rozmieścili w resztkach Prus Wschodnich rakiety Iskander, zwane przez NATO „SS-26”. Podobno rozmieścili. Tak naprawdę, to nawet nie wiadomo ile ich wyprodukowali. Już kiedyś Chruszczow twierdził, że Rosjanie produkują pociski nuklearne jak parówki, a tymczasem w ich arsenale atomowym hulał wiatr. Rakiety jak rakiety. Latają z prędkością niecałych 2 Machów, zasięg mają do 500 km. Wobec tego byłoby wskazane, aby rząd Polski przeniósł się w Tatry albo w Góry Stołowe. Na stałe. Tam Iskandery nie dolecą. Co więcej – w Górach Stołowych są Błędne Skałki. Miejsce z nazwy chyba w sam raz dla rządu… Jakby tam weszli to już by nie wyszli. A PiS mógłby tam urządzać miesięcznice, Palikot uprawiać trawkę… Tak, te Iskandery to bardzo dobry pomysł…  Tylko skąd ta nazwa? Kojarzy mi się z „iskaniem”, ewentualnie z tureckim miastem Iskenderun.

Czy płyn do spryskiwaczy robiony jest z koniaku?

Tankowałem na STATOIL. Patrzę, a tu superpromocja – czterolitrowy płyn do spryskiwaczy za jedyne…29,90 zł. Czyli prawie 7,5 zł za litr spryskiwacza, podczas gdy benzyna jest po 5,4 zł. Zastanawiam się, co zawiera ten płyn, że tyle kosztuje. Ale to nie koniec. Wczoraj tankuję na ORLENIE, a tu siurpryza – czterolitrowy płyn do spryskiwaczy za jedyne…29,90. I to bez promocji! Czy pogięło tych benzyniarzy?